Witamy serdecznie wszystkich odwiedzających!
Przed wszystkim należą się Wam przeprosiny, ponieważ zostało obiecane, że pierwszy wpis po pobycie na Florydzie, pojawi się już wczoraj, natomiast z przyczyn technicznych, nie udało się go zamieścić. Za opóźnienie raz jeszcze przepraszamy i obiecujemy, że w przyszłości podobne sytuacje nie będą miały miejsca.
O podróżowaniu do Ameryki po 2001 roku można w zasadzie napisać mnóstwo opowieści. Ta będzie kolejną z nich. Niektórym podane poniżej informacje mogą posłużyć jako wskazówki, którymi warto byłoby się kierować chcąc polecieć z przesiadką w jednym z miast w USA. Nasz lot, który rozpoczął się we Wrocławiu zakończył się na lotnisku w mieście Fort Lauderdale. Po drodze przesiedliśmy się we Frankfurcie i Filadelfii. 2 godziny przesiadki w mieście gdzie uchwalono Deklarację niepodległości Stanów Zjednoczonych okazały się zbyt krótkim czasem, aby zdążyć na kolejny samolot. Połowie grupy udało się polecieć o czasie, natomiast druga połowa poleciała samolotem dwie godziny później. Procedura celna, odebranie i ponowne nadanie bagażu okazały się bardziej czasochłonne niż można byłoby to zaplanować.
Floryda, stan z którego pochodzą ponoć najsmaczniejsze grejpfruty na świecie przywitał nas bardzo ładną pogodą. Pierwszy dzień minął pod znakiem 550 kilometrowej jazdy do Key West i z powrotem. Key West jest nie tyko najbardziej wysuniętym punktem na południe kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, ale również miejscem, gdzie Ernest Hemingway napisał powieść „Pożegnanie z bronią”. Key West jest miejscem zupełnie innym niż wszystkie inne miasta USA. Każdy człowiek spotkany na ulicy jest uśmiechnięty, nikt nigdzie się specjalnie nie spieszy a spacerując malowniczymi uliczkami możemy podziwiać wspaniałą, oryginalną architekturę przypisaną dla tego miejsca. Jadąc w stronę „KW” i w drodze powrotnej do Miami możemy spotkać na drodze znaki informujące kierowców, że na długości kilku następnych mil mogą przechodzić krokodyle i należy zachować szczególną ostrożność. Sama droga wiedzie przez większe i mniejsze wysepki oraz często przez bardzo długie odcinki mostów. Najbardziej znanym z nich jest „7 mile bridge” co w wolnym tłumaczeniu brzmi „Siedmiomilowy Most”. Nad taflą wody biegną dwie nitki drogi nr 1. Jedna z nich to „Nowy Siedmiomilowy Most”, natomiast druga nitka to nieczynny już dzisiaj stary most. Droga na Key West dostarcza ogromnych wrażeń, a najlepiej przejechać ją kabrioletem!
Po powrocie do Miami udaliśmy się do restauracji The Burger & Beer Joint, gdzie niektórzy mieli okazję spróbowania półkilowych hamburgerów. Skonsumowanie takiego hamburgera okazało się ogromnym wyzwaniem.
Z pełnymi brzuchami ruszyliśmy w stronę Wyspy Watson, skąd można podziwiać przepiękną panoramę Miami. Na miejscu zastaliśmy ekipę telewizyjną, relacjonującą jakieś ważne wydarzenie, oraz mnóstwo zakochanych par. Miejsce jest jednak jedyne w swoim rodzaju.
Następnego dnia mieliśmy okazję skosztowania kąpieli zarówno tej słonecznej jak i wodnej na słynnej plaży „South Beach”. Jest tu dokładnie jak na amerykańskich filmach. Ludzie biegają słuchając muzyki, inni jeżdżą na rolkach czy na rowerze a jeszcze inni uprawiają jogę. Od razu widać, że tutaj się żyje życiem. Nie bez kozery, starsi amerykanie wybierają właśnie to miejsce na przeżycie swojej emerytury. Pogoda jest gwarantowana cały rok, a klimat który tworzą ludzie sprawia, że nie chce się stąd wyjeżdżać.
Nas niestety goni nieubłaganie czas. Tego samego dnia znaleźliśmy się już w Meksyku. Na szczęście obyło się bez niespodzianek i dolecieliśmy szczęśliwie, wszyscy w jednym samolocie.
Przygoda ze Stanami Zjednoczonymi nie została jeszcze zakończona, ponieważ spędzimy tutaj jeszcze ostatnie dwa dni naszej wyprawy. W planie między innymi Sawgrass Mills, czyli największy Outlet w USA z ponad 350 sklepami.
Zapraszamy wszystkich serdecznie do obejrzenia zdjęć oraz do śledzenia naszej dalszej relacji.
Pozdrawiamy tymczasem z Playa Del Carmen
TABI